Branża mięsna to najbardziej kapitałochłonna część polskiego rolnictwa i jednocześnie ta, w której najtrudniej o spokojny sen. Ceny żywca potrafią zmienić się o kilkanaście procent w kwartał, ptasia grypa albo ASF zamyka rynek eksportowy z dnia na dzień, a sieci handlowe negocjują tak, jakby marża producenta była pozycją do dyskusji. W takim otoczeniu firma nie ma prawa być zarządzana intuicyjnie.
Jednocześnie to sektor, w którym polskie firmy rodzinne zbudowały realną, europejską skalę. Zakłady, które trzydzieści lat temu zaczynały od ubojni na kilkanaście sztuk dziennie, dziś eksportują do kilkudziesięciu krajów. Wraz ze skalą przyszły dwa pytania, które słyszymy w tej branży najczęściej: kto poprowadzi to dalej, i ile to jest naprawdę warte.
Konsolidacja trwa tu od lat i nie zwalnia. Kupują gracze giełdowi, kupują grupy zagraniczne, kupują fundusze. Sprzedają najczęściej założyciele, którzy doszli do wieku, w którym kolejna inwestycja w linię technologiczną to decyzja na dziesięć lat do przodu, a dzieci mają własne plany.
Na co patrzymy w branży mięsnej i paszowej inaczej
- Zabezpieczenie surowca. Umowy kontraktacyjne, własna baza hodowlana, zależność od pośredników. To pierwsza rzecz, o którą pyta kupujący, bo bez surowca najlepszy zakład jest halą z maszynami.
- Uprawnienia eksportowe. Numery weterynaryjne, zatwierdzenia na rynki trzecie, historia audytów. Uprawnienie na rynek azjatycki potrafi być warte więcej niż połowa środków trwałych i jest przy tym odwracalne jedną decyzją administracyjną.
- Bioasekuracja i ryzyko chorób. ASF i ptasia grypa nie są scenariuszem teoretycznym. Kupujący sprawdza procedury, ubezpieczenia i to, jak firma przetrwała poprzednie ogniska. Historia ma tu większą wagę niż deklaracje.
- Ekspozycja na sieci handlowe. Warunki handlowe, opłaty półkowe, terminy płatności. Przy jednym dominującym odbiorcy negocjuje się nie cenę firmy, tylko to, ile z niej zostanie po kolejnej rundzie rozmów z siecią.
- Zabezpieczenie walutowe i surowcowe. Eksport rozliczany w euro, pasza kupowana w zmiennych cenach zbóż. Firma bez polityki zabezpieczeń wygląda w dobrym roku świetnie, a w złym traci wynik dwóch lat.
- Nakłady odtworzeniowe i dobrostan zwierząt. Wymogi rosną, terminy dostosowań są znane z wyprzedzeniem. Kupujący policzy ten koszt i odejmie od ceny, więc lepiej mieć go policzonego wcześniej.
Co dla Państwa robimy
- Doradztwo transakcyjne – sprzedaż zakładu, przejęcie konkurenta, wejście inwestora branżowego lub finansowego.
- Wycena firmy – także na potrzeby sukcesji, podziału majątku i rozliczeń między wspólnikami.
- Due diligence – finansowe i operacyjne, z częścią weterynaryjną i eksportową.
- Optymalizacja i restrukturyzacja – kiedy tonaż rośnie, a marża nie.
- Pozyskiwanie finansowania – na rozbudowę mocy, chłodnie i automatyzację uboju.
- Zewnętrzny dyrektor finansowy – kiedy firma urosła szybciej niż jej dział finansowy.
Nasze doświadczenie
To jedna z naszych najmocniejszych branż. Prowadziliśmy sprzedaż firmy rodzinnej z branży mięsnej na Podlasiu, restrukturyzację lidera rynku uboju drobiu, audyt finansowy zakładu mięsnego i kilka wycen: przetwórstwa mięsnego, spółek mięsnych i rybnych, a także spółki notowanej w indeksie mWIG40. Siedem projektów, od jednozakładowych firm rodzinnych po spółkę giełdową. Komentowaliśmy też konsolidację tego rynku w mediach branżowych, między innymi przy okazji transakcji Drosed i ZM Zakrzewscy.